Kilka dni temu zrobiłam 3 szydełkowe kółka. W pierwotnej wersji miał powstać z nich wiosenny naszyjnik, ale wczoraj w przypływie mojej weny trafiły jednak do pierścionka :)
Weny na szydełkowanie jak nie było tak nie ma, ale za to wczoraj udało mi się zrobić bransoletę :D Zużyłam na nią masę koralików szklanych, plastikowych i srebrnych :) Ale warto było, bo uzyskałam efekt, z którego jestem zadowolona :)
Mimo, że nie udało mi się znaleźć pasującego, zielonego koloru kordonka, to korale i tak są już u nowej właścicielki, czyli mojej Mamy :) Na pewno kiedyś zielony koral zostanie dodany, ale po co dodawać na szybko, coś co nie pasuje ;)